MODELEMIREK_2016

Przejdź do treści

Menu główne:

Modelarstwo ....  najpierw był karton i klikanaście różnych wycinanych i sklejanych modeli, potem plastik i ponad 20 modeli samolotów, potem rzutki, szkolne szybowce i te wszystkie konstrukcje które wykonuje się w modelarniach.
Zawsze dominowały samoloty ale gdy kupiłem swoją pierwszą aparaturę RC Pilot 2 i samolot nie był wstanie jej udźwignąć - pojawił sie epizod z samochodem który na początku lat 80-tych wzbudził sensacje wsród kolegów (potrafił skręcić, dość daleko odjechac i wrócić) a także statek. Do modeli pływających ta dość ciężka aparatura nadawała się najlepiej ... zasilanie doskonale balstowało kadłub powodując odpowiednie zanurzenie.

Rodzina, dzieci, praca zawodowa i to wszystko co wypełnia czas na dorobku młodych ludzi, skutecznie uniemożliwiało kontynuowanie zainteresowań. Zapomniane modele przeleżały w piwnicy, zakurzyły się na strychu ale nigdy mnie nie opuściły. Były w marzeniach, tęsknych spojrzenaich na pasy startowe lotnisk .... wróciłem do modelarstwa po 20 latach.

ostatnia aktualizacja strony   
20 październik  2017r

Najpiew odświeżałem stare modele, potem powstało kilka nowych konstrukcji z EPP, balsy oraz pojawiły się nowe fasycnacje - aircombat.
Wróciłem od modelarstwa i na dobre w tym zostałem, od czasu jak ponownie zająłem się budową i lataniem minęło już 10 lat a wciąż fascynują mnie kolejne projekty. Powstają nowe modele RC, startuję w zawodach a modelarstwo jest równoległą rzeczywistością  codzienności.

Dziś nie wyobrażam sobie siedzenia w kapciach przed telewizorem, w głowie powstają kolejne wizje i projekty i wciąż nie jestem zadowolny z tego co zbudowałem.
Wiem, że można lepiej i dokładniej. Dlatego  każdą wolną chwilę spędzam przy budowie kolejnego modelu starjąc się poznać nowa teechnikę i samodzielnie wykonać kolejny detal modelu.
Od czasu jak prezentuje swoje dokonania modeli znacznie przybyło :-)

W aktualizacji strony www jaką przygotowałem na dziesięciolecie powrotu do modelarskiej działalności, modele zostały podzielone na kategorie co ułatwia nawigację na stronie. Zasadniczej zmianie uległa szata graficzna a filmy o modelch można już odtwarzać bezpośrednio ze strony.
Modele prezentowane są w kolejności odwrotnej do daty ich wykonania (lub renowacji)
MOJA HISTORIA
Moja historia zaczyna się gdzieś w połowie lat 70-tych od modeli kartonowych z małego modelarza jakie próbował sklejac mój starszy brat. Nie szło mu najlepiej a ja choć o 6 lat młodszy złożyłem jego nieokończone segmenty kadłuba modelu SU-7.
Klejone butapremem pierwsze elementy były niedokładne i brudne od kleju ale cos powstało - dziś już  nie pamiętam co ....ważne jednak, że ta manualna zabawa sprawiła mi ogromną frajdę

Dlatego wykonałem z kartonu kilka prostych modeli a następnie zaprenumerowałem "Małego Modelarza". Z czasem modelami zastawione były wszystkie meble w mieszkaniu a że  sklejałem w model w miesiąc i czekałem na następny numer, powstawało to co było aktualnie wydawane - zamek w Warszawie, Stare mury Krakowa, Centrum Zdrowia Dziecka, parowóz Rocket, oldmobil, Jelcz , Polonez ale najbardziej lubiałem okręty i samoloty: galeon Smok, Wiktoria, Rodney, Błyskawica, krążownik Moskwa.......
Samolotów już nawet nie pamiętam gdyż myśliwce szybko kończyły w "ogniu bitwy" ale długo wisiał pod lampą model Ił-62 a na rogu szafy stał Li-2
Kiedy znudziły mnie modele kartonowe a w zasadzie nie było juz miejsca na ich przechowywanie a wszyscy znajomi już zostali obdarowani, zająłem się wiekszymi konstrukcjami - czyli budową modeli latających.

To był okres drugiej połowy szkoły podstawowej czyli koniec lat 70-tych gdyz zapisałem się na modelarnię i zbudowałem kilka prostych zabawek. Krótko modelarnia na osiedlu Podwawelskim a potem Dom Harcerza na ul. Lotniczej to były miejsca, gdzie biegałem po lekcajch i sklejać samoloty.

W okresie socjalistycznego podboju kosmosu, z kolegami z klasy należeliśmy do telewizyjnego klubu młodych kosmonautów a ja namiętnie budowałem rakiety. Pamiętam, że dwie spłoneły na wyrzutni bo silniki domowej roboty z siarki, węgla drzewnego i saletry nie chciały się uruchomic :-)
Zbudowałem tez z kartonu prosty model promu kosmicznego - nie latajacy ale zbliżający kosmos do mojego pokoju.

Początkiem lat 80-tych wykrystalizowały się moje zainteresowania i budowałem juz tylko samoloty.
Okres stanu wojennego i totalne pustki w sklepach uniemożliwiały jednak rozwój zainteresowań i zamaist budować modele latające które z uwagi na brak materiałów powstawały opornie,  zacząłem budować modele z plastiku. Modelarnia była tylko dwa razy w tygodniu a modele plastikowe można było budowac każdego dnia w domu.
Dziś zastanaiwum się, ile spędzałem czasu na tą zabawę (?) nie było wtedy komputerów, atrakcyjnych zabawek a w telewizji był jeden program i tylko 10 minut dobranocki, choć w poniedziałek po programie Zwierzyniec, czasem można było glądnąć Strusia Pędziwiatra lub czarno-białego Bugs-a

Samoloty, rakiety, okręty kształtowały moją wyobrażnię - w książkach przeżywałem bitwy Nelsona i potyczki pilotów z dywizjonu 303


Z okresu tych pierwszych fascynacji nie zachowało się wiele zdjęć, właściwie nic.
Wertowałem album rodzinny i znalazłem tylko zdjęcie wykonane na działce w 1982r gdy wraz ze starszym bratem szykowałem do podniebnych prób swój modelarski dobytek. Nie ma dziś sladu po wykonanych szybowcach, modelu lotni z czeskiego zestawu. Pamiętam tylko, że latały głownie na działce za miastem.

Na stole - szybowiec, model na silnik spalinowy 1,5 cm "MIKI" oraz piankowy samolocik na gaz. Małego silnika spalinowego nigdy nie udało się kupić a MIKI otrzymał drewniany czubek i latał wtedy jako szybowiec.

Z czasem w składnicy harcerskiej w Rynku Głownym w Krakowie (dziś mieści się w tej kamieniy MPiK) kupiłem zestaw modelu na uwięzi AKROBATEK z prawdziwej balsy na prawdziwy silnik spalinowy 2,5 cm. Niestey zakupiony na giełdzie Meteor nie chciał zapalić a na pożyczonym z modelarni silniku sokół 2,5 cm3 przeżyłem pierwszą gorycz porażki .... model po jędnym okrążeniu runął na ziemię.
Drobne obrażenia naprawiłem ale nigdy więcej go nie poderwałem w powietrze - do dziś mam oryginalne linki stalowe (drugi zestaw) i zielony ogon z tego modelu :-)
Kolejne moje modele były większe - to Junior czyli model szybowca którego opis i zdjecia zamieszczam na tej stronie, okręt Dragon oraz wicherek 25 - czyli pierwsza moja spalinowa konstrukcja RC

.... na zdjęciu poniżej już z żoną na działce w 1991r :-)
Model polskiego krążownika "Dragon" z II wojny światowej wykonałem w skali 1:200 w 1986 r ... dość dawno ale do tej pory, model dobrze prezentuje się na półce  choć to pływający model RC.

Zdjęcie współczesne ale model sterowany pierwotnie aparaturą Pilot-2 mieścił w sobie odbiornik wielkości kostki masła, serwo wielkości telefonu komórkowego i dwie płaskie baterie 4,5V
Silnik wyjety z zabawki NRD-owskiej produkcji napędza w nim dwie śruby przez specjanie wykonaną przekładnię. W efekcie napędu dwoma śrubami model pływał dość szybko i stabilnie. Wybalastowany plasteliną miał dobre zanurzenie a powiększony ster pozwalał na dość dobre manewrowanie.
Model ten uruchomiłem na wakcjach w 1997r i pokazując jak pływa na jeziorze wprawilem w zdumienie swoje pociechy :-)
Niedawno na fali sentymentu znów przygotowałem okręt do pływania i bawiłem się doskonale sterowaniem jak również filmowaniem i montowaniem filmiku który można zobaczyć na zakończenie tematu  ... na wodzie :-)
Edukację modelarską swoich dzieci, zaczynałem od takich kartonowych modeli jakie budowałem gdy miałem 10 lat
Nożyczki, klej i trochę manulanej zabawy przy której dzieci spędzają czas z rodziacmi to frajda nie tylko dla dzieci.
Z Tego okresu tj.połowy lat 90-tych ubiegłego wieku pochodzą dwa modele - Fw-190 i He123 które wykonywałem wraz z synem i przetrwały do dziś w jego pokoju.

Z drugim synem sklejałem na wakacjach zwiedzane kolejno latarnie morskie :-)

Z okresu budowy modeli plastikowych przetrwało dość dużo, choć aby pokazać je na zdjęciach musiałem poświęcić trochę czasu aby dokleić odpadające elementy. Po małej rekonstrukcji nadal nieźle się prezentują :-)

Po dwudziestu latach wróciłem do modelarstwa choć w zasadzie nigdy z niego nie zrezygnowałem.
Uśpione marzenia mają teraz swoj czas i kolejno są realizowane :-)
Czy powrót do zainteresowań z dzieciństwa to objaw zdziecinnienia a może tzw. kryzys wieku średniego?

Coś w tych stwierdzeniach jest prawdziwego .... bo koledzy w moim wieku, kupuja motory albo kabriolety a ja kupuje kolejny silnik spalinowy,  buduję kolejny model i jadę na kolejne zawody.
Jeżeli tak objawia się mój kryzys wieku średniego to nie mam nic przeciwko temu aby trwał do wieku sędziwego.

Mirek

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego