modele wwII - MODELEMIREK_2016

Przejdź do treści

Menu główne:

modele wwII

AIRCOMBAT ACES

JU-87 SZTUKAS  budowa rozpoczęta w maju 2015r - zakończona w sierpniu 2015r

Nie planowalem kolejnego modelu do walki powietrznej a raczej realizację kolejnego projektu w technologii jaka jest charakterystyczna dla tej kategorii modeli. Podobnie jak zbudowany już wcześniej SUM, Sztukas ma stałe podwozie a tym samym model jest wolniejszy w powietrzu i mniej sprawny w walce. Nie zbudowałem go jednak z potrzeby wzmocnienia potencjału na zawody a dlatego, że jest bardzo charakterystyczny i jego przełamane skrzydła zawsze mi się podobały.
Przeczytałem wspomnienia F.Rudla który na tym samolocie dokonywał niesamowitych wyczynów przy wsparciu wojsk lądowych oraz masakrował radzieckie czołgi. Wtedy zapadła decyzja - musze taki model zbudować. Ten powolny i wcale nie nadzwyczajny samolot z czasem stał się ikoną pierwszego okresu II wojny.

Wersja D czyli ostatnia z serii producyjnej Ju87 była uzbrojona w dwa szybkostrzelne działka 30mm które bez problemu radziły sobie z pancerzem czołgów a dodatkowo przenoszone bomby stanowiły śmirtelny ładunek w precyzyjnym nurkowaniu. Aby w pełni oddac realizm lotu konieczne byłby klapy i hamulce aerodynamiczne ale wtedy model musiałby być duży i drogi ja po przemyśleniu planów postanowiłem wykonać model w skali 1:12 aby dołączył do moich wcześniejszych konstrukcji z okresu wwII.

Model został zatem klasycznym "warbirdem" z koniecznymi w tej klasie uproszczeniami ale z amortyzowanym podwoziem i sterowanym ogonem aby mógł startować z trawiastego lotniska.

Makietowo budowany ale sztukas to klasyk gatunku:
1. Kadłub oczywiście laminatowy.
Wyciety na termoploterze kształt ze styroduru, został doszlifowany i uzbrojony w balsowy ogon. Ster wysokości został sklejony na tkaninie szklanej z balsy 2 i 3mm a nastepnie osadzony w styrodurowym rdzeniu.
Rdzeń został pokryty taśmą papierową i pokryty pastą do butów (aby ułatwić odspojenie laminatu) a następnie nałożyłem tkaninę na żywicy dbając o jak najlżejsze wykonanie ogona który jest stosunkowo długi i może utrudniać wyważenie. W przedniej części osadziłem wręgę silnikową ze sklejki 6mm oraz w trakcie laminowania zatopiłem taśmę węglową. Przednia część ma łączną gramaturę stosowanej takniny przeszło 300g/m2 a część za kabiną niecałe 200 g/m2

2. Skrzydła powstały również klasycznie zgodnie z regułami gatunku tj. oklejane balsą na rdzeniu styropianowym. Łaczone na klej polimerowy, wyszły z formy dość lekko.
Elementy piankowe wycinał Mrofarek Rokowski i zdecydowałem się zastoosować jego sprawdzony w modelach ESA profil skrzydła. Wysokośc profilu została zestopniowana z 12% przy kadłubie do 10% na końcówkach.
Charakterystycznie przełamane skrzydła stanowiły spory problem wykonawczy.
Łączenie kilku elementów umożliwiło jednak osadzenie sklejkowych wzmocnień do montażu podwozia w których zatopione zostały kotwy z drutu stalowego fi5mm.
Serwa postanowiłem osadzić od spodu skrzydła aby lepiej je zamaskować a model po przymiarce wykonanych elementów ..... zaczyna już przypominać oryginał :-)

Malowanie wybrałem z okresu frontu wschodniego, gdzie Sztukasy latały bez owiewek kół.
Błotniste lotniska sprawiały poważne problemy i lepiej było zdjąć owiewkę aby wystartować narażając się na przestrzelenie opony niż z owiewką unieruchomić samolot.
W kombacie owiewki to zbyteczny element ale aby spełnić wymóg regulaminu musiałem przygotować odpowiednią dokumentacjię i wybrać niełatwy wzór malowania.
kabinę wytłoczyłem na przygotowanej formie a w niej znalzało się miejsce dla wykonanych własnoręcznie figurek pilota i strzelca :-)
model pozytywnie oblatany okazał się bardzo poprawny w locie na pełnej przepustnicy ale trudniejszy do opanowania na podejściu do lądowania. Wąskie końcówki skrzydła powodowały, że przepadał tuż przed przyziemniem.
Rozwiązałem probelm podnosząc do lądowania lotki (klapolotki) co działa ustateczniająco i pozwoliło na prawdiłowe lądowanie na kołach.

Krótki film prezentuje pełną dokumentację zdjęciową z budowy oraz pierwsze loty modelu.

model poległ w walce w trakcie VIII Bitwy o Wawel w październiku 2017r

To był dobry model a z silnikiem OS-Max AX jaki przełożyłem tuż przed tymi zawodami był naprawdę szybki i groźny.
Niestety silnik AX jest cięższy od FX i model przeciążony na nos miał nieco mniejszą efektywność SW.
W trakcie walki, w pogoni za taśmą przeciwnika na pełnej prędkości zapomniałem o tym .... i w pętli na niezbyt dużej wysokości zabrakło około 2m aby wyciągnąć model, który z pełnym impetem zarył w ziemię :-(

Błąd pilota skutkował całkowitym skasowaniem modelu.

SU-4   budowa: kwiecień 2014r

Nie mam szczególnej sympatii do radzieckiej myśli techicznej a wręcz przeciwnie, uważam radzieckie samoloty z okresu II wojny za niedoskonałe gdyż powstawały zbyt szybko i były odpowiedzią na dyrektywy wielkiego wodza który stawiał na ilość a nie na jakość. Nie można jednak odmówić konstruktorom zapału i chęci tworzenia jak najlepszych samolotów. Jednym z takich modeli który mogłby być a nie był, jest SU-4. Brak dobrego silnika przekreślił ten prototyp który był rozwinięciem SU-2 który latał z silnikiem gwiazdowym, niestety zabrakło czasu na dopracowanie tej konstrukcji.

Piękne szczupłe skrzydła, okrągły w przekroju kadłub o małym oporze czołowym, minimalnej wielkości chłodnice które można zgodnie z regulaminem aircombat zaniedbac oraz chowane podwozie to atrybuty które moim zdaniem charakteryzują model do walki powietrznej. Latam już od pewnego czasu modelami w klasie kombat 1:12 i przekonałem się, że w starciu na zawodach decyduje głównie prędkość modeli nie fuzja prędkosci, zwrotności i zdolności pilota jak to się odbywa w kategorii ESA .
Zapewne dlatego, patrząc na modele starszych kolegów, dominuja szczupłe kadłuby o bardzo małym przekroju czołowym i wybierane są do budowy nie koniecznie modele zasłużone w historycznej walce a te które mają szansę na wygenerowanie jak najmniejszych oporów przy załozonej dla danej kalsy rozpiętości i powierzchni skrzydła.
Takim właśnie modelem jest SU-4 który jako prototyp nie miał szansy zaistnieć na froncie ale miał dobre założenia konstrukcyjne i piekną sylwetkę. Fakt, że taki model jeszcze nie powstał i nie nigdy nie latał na zawodach był dodatkowym argumentem przemawiającym za jego budową :-)

Laminat wykonałem na formie pozytywowej którą pokryłem najpier taśmą papierowa, następnie taśmą pakową oraz pastą do butów którą nałożyłem dwa razy i zapolerowałem. Ten swoisty rozdzielacz pozwolił na bezproblemowe odposjenie od tkaniny szklanej i wyjęcie formy z wnętrza gotowego kadłuba.
Kadłub powstał z trzech warstw tkaniny nasączonej żywicą 60/180/60 g/m2

Skrzydła pokryłem balsą 1mm, nieco lżejszą w centropłacie który został nastepnie cały zalaminowany tkaniną 50g/m2 oraz twardszą na końcówkach. To pozwoliło otrzymać bardzo lekkie skrzydło
Silnik osadziłem na łożu ze sklejki wpasowanej w kadłub wraz z wręgą silnikową. Kadłub jest okrągły ale dość wąski co utrudniało włożenie ręki do jego środka dlatego zestaw wręga-łoże-silnik spasowałem najpierm na sucho z kadłiubem a następnie wkleiłem na żywicy i zalaminowałem tkaniną szklaną.
Analogicznie wkleiłem i zalaminowałem wewnątrz kadłuba półkę na serwa.

Malowanie nie stanowiło wyzwania, gdyż oryginał powstał jedynie w formie prototypu i miał malowanie w podstawowe kolory radzieckiego lotnictwa.
Model gotowy do lotu waży 1376g czyli do lekkich nie należy ale też nie można powiedzieć, że jest zbyt ciężki gdyż rozpietość jego skrzydeł to prawie 1,3m.

Wyszedł "średniak" choć liczyłem, że stosunkowo szczupły kadłub i lekkie skrzydło pozwolą na wagę około 1,25kg.
Zastoswałem serwa o metalowych trybach MG-90 na skrzydła, MG-16R na ster wysokości oraz MS-91 na przepustnicę.
Silnik to Os-Max 25AX  czyli ciężka ale bardzo mocna jednostka o pojemności 4cm3.
Długi nos modelu oraz ciężki silnik to problem z wyważeniem i tak niestety było i w tym przypadku, udało się jednak wyważyć model samym pakietem 5xAAA NI-MH900mAh który umieściłem w kadłubie za skrzydłem w specjalnie wykonanej kieszeni z grubego epp.

Oblot okazał się bajecznie prosty, model odszedł z ręki i osiągał od początku niesamowite prędkości :-)
Model całkowiecie spełnił moje oczekiwanie - jest zwrotny i bardzo szybki.

Budowany jako przerywnik w projekcie RWD-21 powstał zaledwie w 4 tygodnie :-)

Silnik AX zakupiony jako nowy wymagał dotarcia. Po wielu lotach przeszedłem na paliwo 16% nitro z którym obecnie szalony OS Max rozpędza model do około 150 km/h i czasem sam się boje tego gwizdu nad głową. Poniżej film z treningu przed zawodami aircombat.

IL-2  budowa: marzec/kwiecień 2013r

Zbudowałem samodzielnie model do kombatu i "pomysł chwycił" na tyle, że dośc szybko zapragnąłem mieć drugi taki model aby jadąc na zawody mieć zmiennika i nie martwić się zbytnio o możliwą kolizję.
Najszybcie taki model buduje się z gotowego zestawu.
Mnie takie modelarstwo nie przekonuje jednak czasem warto skorzystać z gotowej wytłoczki kadłuba aby nieco przyspieszyć budowę a samodzielnie wykonać skrzydła i całą resztę.
Kadłub z laminatu wykonany na formie nagatywowej to "wyższa szkoła" modelarstwa, dla mnie wciąż technika niedostepna. Otrzymany w tej technice kadłub jest idealnie gładki i bardzo lekki, zakupiona wytłoczka posłużyła na szybkie wzmocnienie potencjału bojowego ale rówznież posłużyła jako pierwowzór do dalszej edukacji w technice budowy z laminatów.

Wybór ił-a jest nie przypadkowy. To w świetle zebranych opinii jeden z najlepszych kombatów spalinowych pod silnik 4 cm a taki silnik właśnie miałem nie wykorzystany. Solidny płat, obszerny i lekki kadłub dają poczucie siły modelu przy stosunkowo małym obciążeniu powierzchni nośnej - co wprost przekłada się na doskonałe własności lotne.

Budując ten model postawiłem sobie za cel wykonac go lekko - jak najlżej, dlatego na skrzydła użyłem selekcjonowanej balsy 1mm z której każda płytka nie ważyła więcej niż 13g a na końce skrzydeł użyłem średno twardej balsy 8mm i miękkiej (lekkiej) 6mm

Potęzne skrzydło Ił-a  po wyjęciu z formatek waży niecałe 200g a wykończone końcówkami skrzydeł i uzbrojone w serwa i lotki - 260g. Przy rozpiętości 1,3 m to doskonały wynik

Gotowy kadłub wymaga jedynie osadzenia wręgi silnika oraz statecznika poziomego na którego w tylnej części jest specjalnie profilowane miejsce. Nie są to łatwe i przyjemne prace gdyż zagłębianie ręki w głąb kadłuba zawsze kończy się odrapaniem skóry ale czego się nie robi dla swojego modelu :-)
Od prawidłowego osadzenia silnika zależy najwięcej stąd przymiarek było kilka ... kilkanaście ażudało się kołpak osadzić blisko i idealnie równo z czołem kadłuba.

Ogon wykonany  z dwłoch płytek balsy 3mm sklejonej na tkaninie szklanej to już dużo łatwiejsza praca - z tkaniny pozostaje zawias a przełożony przez kadłub i osadzoany na żywicy, jest nie do ruszenia.
Malowanie wybrałem dość nietypowe - węgierskie.
mając wcześniej dwa modele IŁ-2 w wersji ESA latałem z czerwonymi gwiazdami, spalinowy model chciałem aby nie był taki "oczywisty"

Lakier akrylowy nakładałem pędzlem a drugą warstwę wałkiem - to czasochłonne czynności, zwłaszcza gdy ręcznie jeszcze malowane są znaki rozpoznawcze. Na koniec kadłub został zabezpieczony lakierem chemoutwardzalnym, celem zabezpieczenia przed nitrometanem

Model został oblatany prawie natycmiast po skończeniu prac - jeszcze nie całkiem wysuszony był lakier kładziony w długi majowy wekend 2013r, gdy uruchomiłem silnik. Po regulacji, wyważeniu i małych poprawkach model wzbił się w powietrze bez najmniejszych problemów. Lata rewelacyjnie!

Start łatwy i bez specjalnego zamachu, model odchodzi z ręki a po wyłączeniu silnika łagdonie szybuje.
Beczka szybka i równa w tempie ok. 2 sek, petla ok 7-8 m
Choć to model spalinowy, charakterem lotu bardzo przypomina model ESA.
Waga 1360g (bez paliwa) już po korekcie SC i doważeniu przodu nieco cięższym pakietem zasilającym.
Silniki Os Max 25 LA który kręci śmigłem  9x5 i daje ok 14'200 - 14'500 obrotów
Serwa MG-90 na skrzdle oraz MG16-R w kadłubie na ogon i przepustnicę, zasilanie 5 x aku 1,2V NI-MH format AA
Po pierwszych zawodach, silnik zamieniłem na OS-Max 25AX z którym model stał się nieco cięższy ale znacznie szybszy. W takiej konfiguracji wywalczyłem nim na zawodach 3-cie miejsce :-)
doświadczenia w kombacie nabiera się bardzo szybko :-)
jednym z podstawowych jest oczywista oczywistość, że budując jedno skrzydło w tym samym czasie można wykonać równolegle dwa skrzydła.

Mając dwa skrzydła to prawie jak posiadanie dwóch modeli na zawody, bo skrzydła najszybciej ulegają zniszczeniu. Kadłub zawsze można uratowac paskiem tkaniny i szybkowiążącej żywicy ale skrzydła lepiej mieć dwa.

Ił jest moim podstawowym modelem do walki.
Z czasem pojawił się SU-4 który jest nieco szybszy i który z bardziej płaskim płatem, lepiej zachowuje się w pozycjach odwróconych ale gdy wiatr jest nieprzewidywalny i potrzebuję modelu stabilnego i pewnego w każdej sytuacji, wybieram do walki właśnie model IL-2.


niestety mój dokonały wojownik  .... poległ w bitwie o Płock w czerwcu 2017r
To była wspaniała walka, miałem po pierwszej rundzie eliminacji  II miejsce a w trakcie walki była kolizja i wykruszyła się konkurencja. Tylko mój przeciwnik miał taśmę dlatego przez 4 minuty goniłem za nim coraz bardziej skracając dystans .... gdy byłem w kolejnym nawrocie już bardzo blisko przeciwnik wykonał dziwny manewr który uśmiercił oba modele :-)

P-40/P-36   zakup używanego modelu: marzec 2013r i przebudowa maj 2013

Pierwsze loty SUM-a bardzo mnie zachęciły to startu w zawodach w airkombacie spalinowym.
Samodzielnie zbudowany model całkiem ładnie się prezentował, nakład pracy na jego wykonanie okazał się niezbyt duży a konstrukcja okazała się bardzo odporna na uszkodzenia.
Latał niezbyt dynamicznie ale pozwolił osowoić się z myślą, że mogę coś osiągnąć również w tej kategorii modelarstwa, dlatego w ramach testów i sprawdzenia kategorii silnikowej 2,5cm2 kupiłem okazyjnie używany model od kolegi z Płocka.

Niestety model okazał się niewypałem i bardzo szybko zabrałem się za jego przebudowę.
Potężna chłodnica to bardzo duży opór czołowy i model miał duży problemy ze startem. Mały silnik (małe śmigło) nie pozwalało na nabranie odpowiedniej prędkość w pierwszej fazie lotu.
Po udanym starcie, model nabierał prędkości i w locie radził sobie doskonale ale przy starcie były zawsze problemy. Zbyt słaby rzut i model rył nosem w śniegu. Kolejna próba i kolejna dziura w ziemi.
Po dwóch miesiącach model przeobraziłem w P-36 :-)

Naprawiałem kadłub jeden raz, potem drugi ale model nie startował. Wpadłem zatem na pomysł aby wrócić do podstaw czyli do wcześniejszej wersji samolotu tj. P-36 który miał silnik gwiazdowy ale nie posiadał tej potężnej chłodnicy oleju.

Z lainatowego kadłuba odciąłem caly przód i potężną chłodnicę, wstawiłem nową sklejkową wręgę  ustawiając kąt skłonu i wykłonu silnika a następnie wykonałem z laminatu owiewkę gwiazdowego silnika jaki miał model P-36

Model idealnie nadawał się do przeróbki, gdyż miał poszerzone końcówki skrzydeł i właściwie skrzydła bardziej pasowały do wersji P-36 niż do P-40 którego końcówki skrzydeł były z uwagi na rozwijane większe prędkości znacznie szczuplejsze.
Przebudowa okazała się wielkim sukcesem, model obniżył wagę o około 110g, dostęp do regulacji silnika by teraz bajecznie prosty ale co najważniejsze .... model startował z ręki jak każdy kombat i nie trzeba było asystenta który rzucał modelem niczym oszczepem.
Model po wyrzuceniu z ręki nabierał prędkości i bardzo poprawnie latał.

Bardzo go wtedy polubiłem ale jesienią zabrałem się za budowe modelu pod silnik 4cm a ten mały szybki myśliwiec sprzedałem koledze którego zainteresował aircombat i który lata tym modelem do dziś.

PZL-46 SUM   budowa modelu: październik - grudzień 2012r

Pomysł na budowę takiego modelu chodził mi po głowie już dośc dawno. Zawsze jednak brakowało czasu aby wypróbować nową technologię wykonywania laminatów żywicowych oraz klejonych na rdzeniu skrzydeł i aby zbudować od podstaw spalinowy model do walk powietrznych.
Oczywiście najprostszy sposób to zakupić gotowy zestaw i złożyć w kilka dni model. Takie modelrastwo jednak mnie nie przekonuje. Daje szybki efekt w formie gotowego modelu ale nie "doskonali warsztatu" i pozostaje dziwne poczucie .... że, model jest nie mój.

SUM to mój pierwszy model z kadlubem laminatowym i zarazem początek calej kolekcji modeli do walki powietrznej.
Samodzielnie opracowałem cyfrowo rysunek modelu z Modelarza rocznik 1968 a kolega wyciął styropianowe kształtki. Jednak dopiero końcem października gdy sezon walk ESA miał sie ku końcowi i skończyły się wyjazdy, zabrałem się za budowę modelu i ukończyłem go tuż przed końcem roku.

Założenia do budowy były proste:
1. skala 1:12, silnik 4 cm3
2. kadłub ze styropianu jako forma tracona na której nawinięta zostanie tkanina szklana i usztywniona żywicą
3. skrzydło również styropianowe, obłożone balsą 1mm, miejscowo wzmocnione laminatem
4. ogon balsowy jako sklejka balsy i takniny szklanej

Czytając internetowe relacja z budowy takich modeli wszystko wydaje się zrozumiałe ale dopiero budowa modelu pozwala zrozumieć niektóre szczegóły a także pozwala na wprowadzanie własnych pomysłów. Relacja z budowy prowadzona była na Polskim Forum Modelarskim tu: http://pfmrc.eu/index.php?/topic/32562-pzl-46-sum/

Chciałby przy okazji, podziekowac kolegom z działu airkombat za cenne rady i podpowiedzi, które skutkowały ukończeniem tego projektu - mojego pierwszego spalinowego kombata który stał się początkiem kolejnej fascynacji.
Osłona silnika i owiewki podwozia to analogicznie jak kadłub, laminat na formie traconej. To szybka technologia choć nie polecam do stosowania w mieszkaniu - żywica i jej komponenty oraz szpachlówka i lakiery wykańczające okropnie śmierdzą :-)

Wykończenie modelu to załoga wystrugana ze styroduru i pomalowana humbrolami, kabina wytłoczona z butelki po Coli na formie wykonanej z gipsu oraz kilka warstw lakieru w tym zabezpieczenie przed wpływem nitrometanu lakierem chemoutwardzalnym.
Całość uzupełniają naklejki wydrukowane na folii które idelanie kleją się do gładkiej i szklistej powierzchni modelu.

rozpiętość: 128cm
waga bez paliwa: 1,55 kg
obciążenie powierzchni nosnej ok. 64g/dm2
Model zadebiutował na lotnisku w grudniu ale nie został oblatany.
Nie udało się uzyskać prostoliniowego rozbiegu a na rzut modelu z ręki się nie zdecydowałem z uwagi na sporą wagę i nie zakończone docieranie silnika skutkujace zbyt małymi obrotami.
Wiosną korygowałem tor jazdy, korygowałem skłon silnika ale nie udało się uzyskać prostego rozbiegu.

Ze startem poczekałem zatem do pierwszej większej trawy i model został wypuszczony z ręki.
Poleciał bez problemu choć pilot miał bardzo napięte nerwy. Testowalem rózne śmigła - oblot ze smigłem 10x4, potem 9x5 i 9x6 z którym było szybciej ale silnik nie wkręcał się powyżej 12'000 obrotów.

Obecnie model lata ze śmigłem 10x4 a silnik osiąga max 13 tyś obrotów na silniku Os Max 25 LA.
Model lata poprawnie choć nie grzeszy zbytnią dynamiką lotu. Wystartował kilka razy na zawodach. Obecnie stanowi model rezerwowy i gdy startuje, zawsze budzi uznanie kolegów. Ciężki i z grubym (oryginalnym) profilem skrzydła jest niestety dość powolny ale z tym podwójnym ogonem i duzym skrzydłem, bardzo charakterystyczny w locie.

Naważniejsze, że to własny projekt i Polski samolot z okresu wwII który może się zmierzyć na zawodach z szybkimi Mustangami, Me-109 czy Ki-61

Polecam film z oblotu modelu wraz z pełną dokumentacją zdjeciową z budowy modelu w formie filmowej prezentacji.
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego